{boogie art}
czwartek Wrzesień 21st 2017

Kategorie

  • Brak kategorii

Ciekawe strony

Treści własne

Archiwa

The Polyamorous Affair {New York City} (dir. Ravi Dhar)


the 8th of January 2010 the conceptual Soviet disco duo out of LA had a premiere of their new video for “New York City”. The Polyamorous Affair is led by the spiffy husband and wife team of Eddie Chacon and Sissy Sainte-Marie (that’s Would I Lie To You Eddie from Charles and Eddie)! their album Bolshevik Disco (on the excellent Manimal Vinyl label) is a good excuse to trip out and dance in a world of street parties and hotel rooms, where dark 5am episodes never end too badly and the music swells with saturated colours. it’s pretty nice… you can hear more on the forthcoming Manimal David Bowie tribute album. I’m in love!

(source: the premiere of  The Polyamourous Affair’s new video for “New York City” on the pages of DAZED & CONFUSED MAGAZINE)

 

ekshibicjonizm kontrolowany | exhibitionism under control



Basia Bańda. Myszka mówi KUTAS

zgłosiłam frulę do konkursu na blog roku 2009, co jest straceńczym, jak i beznadziejnym aktem desperacji, bo przecież i tak nikomu na takich bzdetach nie zależy, a ja jestem zbyt mało ekshibicjonistyczna. w tamtym roku blogiem roku okrzyknięty został tryumfalnie internetowy pamiętnik wspomnieniowy dziewczynki, która straciła ojca. dziewczyny żal, bo stracić ojca, to z pewnością traumatyczne przeżycie, chociaż z drugiej strony, czyż jej pierwszej uciekło z rąk domniemane, ledwie odczute szczęście rodzicielskiej miłości? nie tylko śmierć zresztą stoi na przeszkodzie owemu efemerycznemu uczuciu, bo wielu ze współczesnych młodych ludzi cierpi na niedomiar miłości. zaczyna się od rodziców, kończy na samobójstwie w toalecie publicznej. i taka martwa osoba nie dostanie nagrody, nikt nie pogłaszcze jej po głowie i nie powie z czułością, aby nadal kontynuowała straceńczy akt wyciągania swoich codziennych wnętrzności na światło ekranu komputera przeciętnego Polaka, który z kanapką w dłoni i z musztardą ściekającą po brodzie, korzysta z wolnej chwili w pracy, aby oddać się ekshibicjonizmowi interenetowemu. takie obnażanie odbywa się w obie strony: potencjalną ofiarą jest nieświadomy zagrożeń użytkownik sieci, spisujący z uczciwością dziecka i niewinnością myszy kościelnej, swoje przeżycia i emocje, nagim królem jest odbiorca, który ślepo wierzy w zapisane słowo, komentując rzewnie i z przesadą każdą takową formę pisarstwa. taka nagość obustronna, choć niedosłowna, jest chyba bardziej brzemienna w skutki, niż nagość eksponowana na porno-portalach. zresztą, ilekroć korzystam z serwisów nie do końca legalnych przed moimi oczami pojawiają się gołe cycki i dupy. wtedy mam okazję porównać wymiary z moimi, trochę się posmucić i przygnębić, w ten sposób jestem bardzo aktywną użytkowniczką dobrodziejstw współczesności. utylitaryzm i refleksja, czyli mało postmodernistyczne dwa w jednym.


Katarzyna Kozyra. Olimpia. 1996


z kolei nagość w sztuce, nie wiedzieć czemu, wywołuje wciąż w naszym kraju mlekiem i miodem płynącym emocje sięgające zenitu. dla pragnącego zaistnieć medialnie polityka nie ma to jak sążnie oburzyć się na wizerunki nagich, bądź też niezbyt wstydliwych postaci pojawiających się na (jakiejkolwiek) (niewidzianej) wystawie. ostatnio czytałam o ekspozycji, którą organizuje Paweł Leszkowicz dla MN w Warszawie („Ars Homo Erotica”) i okazuje się, że wystawa, choć niezwykle ciekawie się zapowiadająca i choć jeszcze nie istniejąca, już zdążyła wywołać falę sprzeciwu w polskiej prasie, nie wspominając już o wychodzących na światło dzienne kompleksach poważanych osób. mowa tu o nagości podsyconej homoseksualnym erotyzmem, a więc powodów do trzęsącej się ze zdenerwowania powieki jest wiele. skoro jednak wszyscy już o tym zdążyli powiedzieć, podobnie jak o niezrealizowanym dotychczas projekcie Joanny Rajkowskiej przebudowania komina w Poznaniu w minaret, również wspomnę skromne, iż nie mogę się doczekać. Leszkowicz zgromadził sporą grupę nieznanych dotychczas artystów i to też ważne. dobre und motzne, jakby powiedzieli moi znajomi.



Tanja Ostojić & Marina Grzinić
Politics of queer curatorial positions after Rosa von Praunheim, Fassbinder and Bridge Markland. 2003


na zakończenie chciałabym tylko stwierdzić, iż coraz częściej myślę sobie, że skończę jako szczęśliwa żona, matka i wyrobnica, bo Polska coraz wyraźniej jawi mi się jako kraj, gdzie nie pozostaje nic innego, jak lepić garnki gliniane oraz wyrabiać obrączki ze sznurka sizalowego. będę więc sobie wmawiać że jestem szczęśliwą spełnioną kobietą, po czym w wieku lat około 40-stu się powieszę na sznurku do bielizny. a tak chciałam być Alabamą Whitman
jak z goryczą stwierdził Piotr Bernatowicz, naczelny ARTEONU, jakby ktoś zapomniał:
Panem et circenses – to nasze ideały po dwudziestu latach transformacji ustrojowej, oto gorzka refleksja. Nasyciliśmy się konsumpcją, teraz czas na igrzyska – rosną więc stadiony. Mam tylko przeczucie, że po drodze tracimy coś znacznie ważniejszego”. to słowa zawarte we wstępie do grudniowego jeszcze numeru miesięcznika. w tymże prezentowana jest m.in. twórczość cudownej Basi Bańdy, która została wyróżniona Nagrodą Arteonu. dla osłodzenia atmosfery więc, trochę Basi i jej różowości. tylko proszę nie zapominać, że kolorem nie należy się sugerować. aby odczytać pełne znaczenie tych, z pozoru infantylnych, prac trzeba sięgnąć do własnych traum i strachów, nawet tych zapomnianych, z dzieciństwa, a potem skonfrontować się ze strachem przed życiem w ogóle i w szczególności.


Basia Bańda. Króliczkek. 2003

„Często przelewam moje uczucia o myśli na obrazy. Opowiadam o historiach, które mi się wydarzyły. Z pozoru może to wyglądać na ekshibicjonizm (bardzo nie lubię tego słowa). Wydaje mi się jednak, że te najbardziej intymne informacje w jakiś sposób koduje, by nie mógł ich odczytać każdy” (Basia Bańda, z wypowiedzi dla Arteonu) – i pod tymi słowami podpisuję się wielkimi literami. no i wracam do pokazywania rzeczy ładnych i czasem obrzydliwych, znanych i tych mniej. z nadzieją, że kiedyś zagoszczą u nas w formie materialnej (mimo wszystko i mimo efemeryczności, której hołduję).

I proposed frula’s blog for the competition BLOG of the YEAR 2009 which is a hopeless act of desperation because nobody cares about that rubbish and I am not an exhibitionist. last year the blog that won the competition was the blog of a young girl whose father had gone. I feel sorry for her but is she the first one to lost her parental love and warmth? but not only the death is an obstacle for that kind of love - the majority of young people suffer today from the lack of love; it begins with their parents and finishes with a suicide in the public toilet. and that dead person will never get any award, nobody will stroke his/her head and nobody will tell him/her to continue the act of throwing out his entrails on the blog.
this kind of exhibitionism is related, not literally but in some aspects, with the nudity which an average polish man is afraid of. what about
the nudity in art?  it is something common, but in my country something which still arouses extreme emotions.
recently I’ve read about the exhibition organised by Paweł Leszkowicz for the National Museum in Warsaw,
“Ars Homo Erotica”. this show, not opened yet, in the process of organization, has already been discussed in polish press. it’s a similar situation to that related to not realized project of Joanna Rajkowska based on the conversion of an old chimney to a minaret. so, to not lag behind the trend I would like to mention  modestly my interest for the exhibition and that I can’t wait to see it.
in conclusion I would like to affirm that probably I will finish as a happy wife, mother and a pottery maker… but not to be so pessimistic I present the art of
Basia Bańda who is a young polish artist with a lot of pink ideas in her feminine head. her art seems to be sweet and nice but, watch out! it can be also dark and harmful! if you want to experience it fully you should refer to your fears and traumas. maybe the exhibitionism is not a correct qualification for her paintings and objects, but it is still very intimate relation between an artist and the observer. enjoy:


Basia Bańda. Palma


Basia Bańda. Człowiek


Basia Bańda. Słownik

CREATION-PROVOCATION: a blue butterfly & some poetry

To prawidłowość z jednej strony wysoce demotywująca, choć z drugiej zupełnie naturalna i nawet sprawiająca frajdę, że snujemy wizje przyszłości, które bardzo rzadko okazują się trafne. Można by wręcz napisać „nigdy nie okazują się trafne”, zawsze pozostają przynajmniej w  pewnym stopniu niepewne. Wszystko zależy oczywiście od odpowiedniej perspektywy oraz interpretacji zaistniałych faktów oraz wypowiedzianych słów. Dobranie niedoskonałego języka symboli do niezrozumiałej formy rzeczywistości nie jest znowu takie trudne. Czasami wręcz wydaje się, że to głównie na tym polega wszelkie rozmowy, wymiany poglądów służą jedynie zaspokojeniu potrzeby kreacji (autokreacji), której możliwości mamy tak ograniczone, iż musimy uciekać się do tego typu żałosnych trików. Żadni z nas twórcy, marni jesteśmy nawet w słowotwórstwie. Cytat, zapożyczenie, pastisz pojawiają się częściej niż neologizmy. W sztuce tym bardziej, coś co posiada przedrostek neo, takim nowym się jedynie wydaje. Materialne podstawy dzieła wykluczają jakąkolwiek nowość.


Hej i ho jestem z zoo
Hej i hej, jeszcze raz:
A w zoo siedzę i sram
Tamtararam!

Wyobrażałam sobie właśnie, że przez dach do mojego fioletowego pokoju wpada wielki motyl. Jest wielki wstrząs szum i przerażenie, więc na trzęsących się łydkach zbiegam po schodach w za dużych kapciach niemal spadających na każdym stopniu ze stopy na dół. Po drodze zaliczam dwa upadki, jeden poślizg oraz serię chrząknięć nosem, z którego niemiłosiernie leci katar alergiczny. Docieram na miejsce straszliwego zdarzenia, przystawiam drabinę do gzymsu i wdrapuję się na dach, na którym wylądowało dziwaczne, monstrualne stworzenie. Motyl jest żółto-niebieski, o rozpiętości około półtora metra, ma wielką głowę, na której osadzone są ogromne oczy z milionem źrenic, czy czegoś takiego.

Czasami nie wiem czy ci ufam, czy po prostu wierzę w twoją bezgraniczną głupotę, której pokłady nie pozwoliłyby ci nigdy na jakąkolwiek formę wyrachowania.

It’s very de-motivating but, on the other hand, fairly natural and even joyful that we create visions of the future which usually turn out to be relevant. We should even say that they “never prove relevant”, at least always remain in certain degree tentative. Of course, everything depends on the viewpoint. It’s not that hard to match an imperfect language of the symbols with an incomprehensible form of reality. Sometimes it seems that every conversation or exchange of ideas serve as a way to fulfill the need of self-creation. Unfortunately, we are not creators and we have to resort to quotes, pastiche… Neologisms appear very rarely and due to that fact also in the art everything which has the prefix “neo” is not new in fact. Material base of every art eliminate any novelty.

Sometimes I don’t know if I trust you or I just believe in your boundless stupidity accumulation of which would never allow you to use any kind of blind calculation.

{zoetrope}

“we believe that we see a complete, dynamic picture of a stable, uniformly detailed, and colourful world, but our stable visual world may be constructed out of a brief retinal image and a very sketchy, higher-level representation along with a pop-out mechanism to redirect attention. the richness of our visual world is, to this extent, an illusion”.
                                                                                                                                                                                     (Susan Blackmore)

have you ever been considering the way we perceive the world? have you ever been thinking about the material reality as a vague illussion, a game between our brain and the world outside? the truth is that our visual experience is based on a snapshot conception, related to the idea of a changing, unconciouss blindness. as Alva Noë writes:
“the fact of change blindness is widely thought to have several important consequences. first, perception is, in an important sense, attention-dependent. you only see that to which you attend. if something occurs outside the scope of attention, even if it’s perfectly visible, you won’t see it. in one study, perceivers are asked to watch a video tape of a basketball game and they are asked to count the number of times one team takes possession of the ball. during the film clip, which lasts a few minutes, a person in a gorilla suit strolls onto the centre of the court, turns and faces the audience and does a little jig. the gorilla then slowly walks off the court. the remarkable fact is that perceivers (including this author) do not notice the gorilla. this is an example of inattentional blindness. second, perception is gist-dependent. some changes, for example, in the features that affect the gist of the scene, are more likely to be noticed. third, it seems that the brain does”.


(Kanizsa’s triangle reflects clearly the imperfection of our percpetion)

to sum up, our perception is not perfect and tries to cheat us (successfully) at every step. the imperfection of processes of perceive the world is a base for the construction of optical toys. before artists started to create works based on the optical tricks and before the TV was created, such people like William Horner had invented machines which allowed to see stable pictures in an impressive motion. Horner invented the zoetrope in 1834 and originally called it a Daedalum (“wheel of the Devil”).  it was based on Plateau’s phenakistoscope, but was more convenient since it did not require a viewing mirror and allowed more than one person to use it at the same time. Horner’s invention strangely became forgotten for nearly thirty years until 1867, when it became patented in England by M. Bradley, and in America by William F. Lincoln.  Lincoln renamed the Daedalum, giving it the name of “zoetrope” or “wheel of life”.


KALEIDOSCOPE


ZOETROPE

 

do ya wanna know how it works? you can read it here.

 

“Zoetrope” was also an amazing short film made by Charlie Deaux, who has done videos for Mortiis and System of a Down. the movie unfolds in stunningly-contrasted black and white, and blends live action with animation. Deaux collaborated on the animation with Robert Beebe, while the sound was designed by Lustmord (Brian Williams), known for his work on films such as The Crow, Underworld, and From dusk til dawn. the dark, brooding film is based on Franz Kafka’s In the penal Colony. brr! (but good & strong!).

KwieKulik. Form is a fact of society


OPROWADZANIE PO WYSTAWIE 
we wtorki i czwartki od godz. 12:00 do 18:00
rezerwacje z dwudniowym wyprzedzeniem w kasie galerii (tel. 71 790 25 82)
cena (niezależnie od liczebności grupy): 40 PLN


Po wystawie i problemach twórczości KwieKulik oprowadzi Państwa przewodniczka BWA Awangarda. Co to jest forma otwarta? Na czym polegała sztuka pasożytnicza? Oprowadzenie oferuje możliwość lepszego poznania pojęć, które składają się na fenomen duetu należącego do najważniejszych w polskiej i europejskiej sztuce XX wieku. Dowiedz się więcej o wyjątkowym archiwum awangardowej sztuki lat 70., które nie miało precedensu w Polsce i w Europie.


INFORMACJE DLA ZWIEDZAJĄCYCH:
galeria Awangarda, Wita Stwosza 32
czynna codziennie oprócz poniedziałków w godz.11 – 18
ceny biletów: 8 i 4 PLN (bilety grupowe, od 6 os. 4 PLN )

kontakt:

BWA Wrocław
Anka Mituś, a.mitus@bwa.wroc.pl

lo-fi art? say: Jason Villegas!

Jason Villegas has an unique ability to make something from nothing. in that way he shows up as an ecological and thrifty artist who cares of the environment (this natural one and this artificial, which we create for our self-safety feeling, as well).



Jason Villegas. Third World Textile Spirit, 2009


on his page we can learn about the process of  Villegas’ creation: “put that man in a room with some random materials, and you can bet he’ll walk out with something interesting in his hand”. the example of such activity is the “Beast Taxidermy” show at Commerce Street Artists Warehouse, where the artist used cardboard, felt and tape to create a surreal menagerie of animals, including a giant humpback whale and little birdies mounted on the wall like mammals. similarly, at the last two installments of the “Buffalo Bayou ArtPark Xmas Tree Show” Villegas removed the spines of fake trees, creating a lumpy mass of Christmas cheer.


Jason Villegas


his works attached my attention due to their specific character which recognized me about the works of Clemencia Labin which I saw in 2006, in CAB, Burgos. unless they have diverse motives to create art from rags and colourful fabrics, I like the references to the world of childhood and the primitive character of their works.
 


Clemencia Labin. Gran Pupla Aimara, 2009


as Villegas himself says: “my work expresses human desire through naive representations of man, animal, machine, microbiology, cosmology and merchandise. I subvert fashion logos, animals, nudes, and weaponry to create humorous and absurd engagements, which mirror societal conditioning. reconstructed clothing, cardboard, found objects, and fragments from our thow away society, meld to create site-specific configurations. these environments formulate an unpolished and coarsely made tribute to global capitalism and progress”.

Labin since 2001 has created the reality of PULPA CHIC, which is for her the way to express the pop prefabricated beauty that reflects today’s values and the way of life, in which “nature is often modified to achieve the ultimate desired artificial perfection”. Her works are mainly partly quilted object-painting using clothes and acrylic paint.
 


Clemencia Labin. Minipulpa & Tres Talismanes citadinos, 2007


for an intelligent ending of this story, let’s quote Bill Kelley Jr. about the art of Villegas:
“Villegas works with seemingly certain but overloaded signs that are now so open to recontextualization that official contexts seem to be only starting points in an open-ended teleological journey… The cosmological interconnectedness of the images and objects in Villegas’s videos and installations elude classification.  In a recent series of handmade sculptures titled Ultra Bastards, a familiar space invader toy provides a narrative of global destruction, T-shirt logos have magical animalistic forces, and celestial phenomena and consumer goods inhabit the same visual and cognitive loop.  This space/nonspace (the gallery, the cosmic anus) discharges worlds of coveted accumulations, disciplined categories of beliefs, and nature itself into aggregate detritus for some future use”.

 
Jason Villegas. beauty pagent reject, 2006


Ultrabastard Salesman Dragon Brand

at least but not at last, I would like to present some feminist works of polish artist, Maria Pinińska-Bereś, made in the late 60’ and in 70′: sculptures elaborated also with fabrics and other soft materials:


Maria Pinińska-Bereś. Maszynka miłości, 1967


Maria Pinińska-Bereś. Ciemna strona księżyca

somethin’ lovable. somethin’ soft


for a nice beginning of the year: something nice and soft. precisely for the people who love doing absurd things in life, i.e. staring at useless objects on stylish photographs which do not represent a so called ‚high level’-art, but are just nice to watch them on the internet. so, let’s begin the new fuckin’, screwin’ & nooky year with Lilliebe and her cute art. hello, Miss Sunshine, I’d like to get laid with you!

the photographs of Lilliebe which I consider the best ones are these taken in the museum. according to the fact I wrote my MA essay about the architecture of spanish museums as empty spaces directed mostly to an unexisting (vanishing?) visitor, I’ve found that two photos crucial for my theory: every MUSEUM is an individuality that do not need any human being to exist, it’s a mausoleum of fine arts and objects that will be soon degenerated unless they include the MEMORY of the history and old times…

{violence of symbols}


„Arbeit macht frei durch Krematorium Nummer drei”
(a sneering rhyme made by the prisoners of Auschwitz-Birkenau)

according to the recent events in my surreal country, Poland, related to the theft of the inscription from the concentration camp in Auschwitz-Birkenau (Oświęcim), I’d like to present some works of polish artists (unless some of them does not live here, fortunately) based on the form of the inscription “Arbeit Macht Frei”.

it is a german formula derived from the Gospel according to St John (J 8, 32): “Wahrheit macht frei” (literally, “the truth makes one free” or “the truth will free you”). the first who paraphrased those word was Lorenz Diefenbach who in 1872 published his novel with the title “Arbeit macht frei”. the watchword become popular and during the Second World War general SS, Theodor Eicke, ordered to hang the sign on the gates to some of the concentration camps, Auschwitz, Dachau, Gross-Rosen, Sachsenhausen, Theresienstadt, Flossenbürg.
there is a story about the sign in Auschwitz which has a reverse letter “B”; the story says that it was made on purpose by Jan Liwacz in the name of objection and discord.

anyhow, the piece of metal was stolen during the night, from 17th to 18th of December 2009. and it was the beginning of a huge discussion in polish media: about our martyrdom, our heroic history, about the importancy of symbols. and… a common indignation reigned the country for almost two weeks! everyone started to think about a potential thieves - neonazis, maybe freaky collectors? finally, the sign has been found and the investigation is in progress.
the funniest thing is that only a few wise people focused on real problems that were exposed by the whole affair: the problem of polish false morality and stupid love to the past, and, which is more important, the problem of the museums that are simply not-enough-funded. some time ago Izabela Kowalczyk wrote about the violence of symbols, I think the Auschwitz-sign-theft-matter is the great case of such violence: the symbols rule us and make us think conventionally.
fortunately we still can be proud of the ironic and provocative character of some art-works inspired by the Auschwitz-topic.

in 2008 Hubert Czerepok made an installation for the Festival of Young Art in Extreme Conditions which was a formal reference to the “Arbeit Macht Frei” sign. it has become to be a leading example of censorship of art in Poland. everything due to the fact of use of the explicit form of the installation. Czerepok wrote on his sign: “It is not only good which comes from the upwards” and finally the work had to be removed from the District of TOLERANCE, the past jewish quarter. nevertheless, the watchword that Czerepok used is ambiguous. I send back to the article on the Iza Kowalczyk’s blog who writes about it etimology – it comes from the history of the Vril, an occultist „organization” whose ideology were basics for the Nazis***.

but Czerepok’s work was not the first to explore the problem of martyrdom (not only jewish, let’s indicate that fact). in 1990 Zbigniew Libera made a work “Christus ist Mein Lieben”:

Grzegorz Klaman is the author of „Kunst Macht Frei” from 2003:

I would say: „hello, Poland, wake up! we are not as stupid as we think we are!!!”. let’s make a moral revolution, let’s love the nazis and each other like in a good Hollywood (Jellywood?) movie. peace & freedom for everyone… (this is ironic, don’t forget).



Boyd Rice. LOVE. 2004. Unpop Art Movement.

*** VRIL is a substance described in Edward Bulwer-Lytton’s 1871 novel „The Coming Race”, which was later reprinted as Vril: „The Power of the Coming Race”. the novel is an early example of science fiction. however, many early readers believed that its account of a superior subterranean master race and the energy-form called „Vril” was accurate, to the extent that some theosophists accepted the book as truth. furthermore, since 1960 there has been a conspiracy theory about a secret Vril Society.

Bukowski for XmaSS

FINISH

we are like roses that have never bothered to
bloom when we should have bloomed and
it is as if
the sun has become disgusted with
waiting
 

                                                                (Ch. Bukowski)

dziwki anny kopaczewskiej



„Pościel” (Gołe Baby)

jej prace widziałam podczas wystawy w Galerii Wozownia w Toruniu, Praca dla Pań. pokaz stanowił połączenie dwóch serii rysunkowych, London Calling i Gołych Bab, a zorganizowany został w związku z feministycznym festiwalem LADYFEST (Toruń, 13-18.10.09).


„London Calling”


London Calling to cykl prezentujący naszkicowane pisakami i długopisem ogłoszenia pochodzące z Londynu, a dotyczące „Pań z Polski”. artystka dokonała analizy oryginalnych anonsów brytyjskich agencji towarzyskich i stworzyła ich gorzko-ironiczną wersję. bezpośrednie, literalne przesniesienie ich treści oraz reprezentacji graficznej na grunt pracy artystycznej w formacie A4 uwydatniło ich seksistowski charakter polegający na totalnym uprzedmiotowieniu kobiety, sprowadzeniu jej do poszukiwanego i pożądanego towaru do „atrakcyjnej pracy”.
podobny feministyczny wymiar mają rysunki z drugiej serii, które zainspirowane zostały internetowymi postami dotyczącymi usług prostytutek. prace Kopaczewskiej są cukierkowo kolorowe, operują kiczowatą estetyką, często są zabawne przez swoje przerysowanie, jednak ich wymiar jest ściśle społeczny. artystka porusza w nich problem prostytucji jako faktu społecznie akceptowanego, choć będącego formą niewolnictwa, wykorzystywania ciała kobiet, wynikającą z patriarchalnego porządku, w jakim żyjemy.

polecam artykuł na OBIEGU autorstwa Doroty Łagodzkiej: Gołe baby i patriarchat, czyli co rysunki Ani Kopaczewskiej mówią o prostytucji.

{scroll down for ENGLISH version}


„Bez seksu”

„Renata”


„Marta”

I had an opportunity to see her works during the exhibition, JOB FOR LADIES, in Wozownia Gallery in Toruń. the show was a mix of two drawing series, LONDON CALLING & NAKED WOMEN and was organized in connection with the feminist festival LADYFEST.
LONDON CALLING is the series presenting
announcements sketched with pen and felt-tips from London about job „for ladies from Poland”. the artist made an analysis of original ads of british escort agencies and created their bitter-ironic version.
the drawings from another series have the same dimension of feminist critique of the patriarchal social system. Kopaczewska through the kitschy, colourful style of her works reveals the terrifying fact of reification of the woman in the west-european culture in the act of prostitution which is socially accepted, normal phenomenon… of slavery, in fact.

 Page 3 of 12 « 1  2  3  4  5 » ...  Last »