{boogie art}
piątek Listopad 24th 2017


  • Brak kategorii

Ciekawe strony

Treści własne



as I’ve promised, I invite you to come:

SYNESTHESIA FESTIVAL, 22-24.10.2010, Centrum Kultury AGORA, Serbska 5a, Wrocław, Poland

Synesthesia Festival 2010 from Synesthesia Festival on Vimeo.

more about the exhibitions you will find here.

possibly the end of that shit

for the good endings, you need good beginnings. my beginnings are always baaaad, so the end will be on the same level of the kitsch, which I just love to the DEATH! 

I shall begin this ending in the cheesy way, so: ‚I remember the first day of the ephemeral existence of my virtual child, frulaopperheim.blog (!!!). it was sunny, beautiful day, just lovely, you would say… my heart was full of love and my head full of strange thoughts of a lonely girl without nobody to give that love to, and of tentative ideas about the art. over three years of writting that shit I moved three times, I fell down thousands of times, I caused some crashes, I fell in love o n c e and I became ‚big’ enough to keep my mind far away from the blog.pl”.

the idea of the blog has changed since then, as well, and the form that it has taken is totally far away from its beginnings. recently, frulaopperheim has been actually dying cause I don’t have much time to write in here and I have so much more interesting things to do. I organize exhibitions and I write critical texts, so if you know polish you can visit the page OBIEG.pl and you will find me if you know my real name :) 

to prove you that, unless my blog is a bit mossy, I’m still alive, I’ll use this page to inform you about the events I organize. have a nice web-tripp! kisses  !

and to say „see ya”, listen to the song:

and, oh!, I’m still active in here: frula.soup.io 

to be continued (possibly maybe) …

†‡† Louise Bourgeois †‡†

yesterday, 31st of May the great artist, Louise Bourgeois, died at the age 98. I wrote about her several times and cited her words too. you can read about her dead in every artistic page and in the news but I want to do homage to her art by this note. 

she was one of the major artists of the second half of the 20th and early 21st Centuries. her work, which has traversed Surrealism, Abstract Expressionism and Minimalism, oscillating between abstract geometry and organic reality, escapes all attempts at artistic classification… based on memory, emotion and the reactivation of childhood souvenirs, Louise Bourgeois followed a subjective approach, using all types of material and all manner of shapes. her personal and totally autobiographical vocabulary is consistent with the most contemporary of practices, and exerts an influence on many artists. in October 2007, The Observer interviewed a number of British contemporary artists, Rachel Whiteread, Dorothy Cross, Stella Vine, Richard Wentworth and Jane and Louise Wilson, about how Louise Bourgeois’s art inspired them, in an article called Kisses for SpiderwomanStella Vine described Bourgeois as one of the „greatest ever artists” and said that „few female artists have been recognised as truly important”. she said there was a „juxtaposition of sinister, controlling elements and full-on macho materials with a warm, nurturing and cocoon-like feminine side” that appears within Bourgeois’ art. Vine also described Bourgeois as: „”incredible: she’s known all these great men and outlived them all.” on 12 November 2007, leading British artists Antony GormleyTracey Emin and Stella Vine again, were all interviewed by Alan Yentob for BBC One’s series Imagine in the documentary Spiderwoman about the life and art of Louise Bourgeois (source: wiki).

Maman, 1999

Janus Fleuri, 1968

“Everything I do was inspired by my early life” (L.B.)

„born in 1911, Bourgeois grew up in provincial France, using her nascent artistic skills to assist with the family’s tapestry-restoration business. At age eleven, she witnessed her father’s betrayal of his wife and three children when he initiated a ten-year affair with their live-in English tutor. during this period, Bourgeois also attended to her mother, who had succumbed to the Spanish Flu after the First World War. this familial triangle of sexual infidelity and illness cast the young artist in the most inappropriate of roles—as voyeur, accomplice, and nurturer—the combination of which left her with life-long psychic scars. Bourgeois’s diaries, which she has kept assiduously since 1923, indicate the tensions between rage, fear of abandonment, and guilt that she has suffered since childhood. it is through her art, however, that she has been able to channel and release these tensions. in Bourgeois’s universe, art is a recuperative practice; it can invoke and heal the deepest emotional wounds. with this understanding, it is impossible to consider her richly symbolic oeuvre independently from the story of her life(…)” — Nancy Spector, Guggenheim Museum Chief Curator.

Arch of Hysteria, 1993

Seven in a Bed , 2001

the last Bourgeois’ exhibition, Fabric Drawings, will take place in Venice, from 5 June to 19 September 2010. the exhibition will be opened at the Fondazione Emilio e Annabianca Vedova. it has been curated by Germano Celant in collaboration with Jerry Gorovoy of the Studio Bourgeois, New York and is the last exhibition in which she was actively involved. on show in the Venetian space, in an architectural setting designed to house drawings and sculptures, will be her almost unknown output of works made out of fabric, such as the rich series of her Fabric Drawings, created between 2002 and 2008, and the light presence of her Cells, like Conscious and Unconscious, 2008.

The Destruction of the Father, 1974


presenting my latest text (in polish):

„Sensualnie. Drobiny bytu poza rzeczywistością ustaloną” (available on G-Punkt & O.pl), about an exhibition SENS/CES, Monika Drożyńska, Karina Marusińska, Grażyna Sadowska, Michał Bieniek, Grzegorz Łoznikow, 22nd of April – 16th of May 2010, Mieszkanie Gepperta in Wrocław.

some pics (by: Magdalena Szady) from the exhibition:

Grzegorz Łoznikow. Deep

Karina Marusińska. KaleidosCUP

Michał Bieniek. Obieg

Karina Marusińska. Czarka (do) herbaty

ZALIBAREK – Rezultat Fermentacji Materii


[girls are smart & a pretty boy is a boy, is a boy...]

the 26th of March I organized the exhibition of Izabela Chamczyk and the poster of the event you can see below. I was suprosed when I realized that the first exhbition of art I made exactly one year ago. it was the collective exhibition, „Girls are smart & a pretty boy is a boy, is a boy…”, in the STUDIO BWA, Wrocław. I’ve decided to put the poster in here so that it won’t be lost in the virtual space of my computer. it’s made by: Konrad Lewacki and I think is one of the prettiest posters I’ve ever seen :)


here you have some links (in polish) related to the exhibition:

text written by Joanna Kobyłt about the exhibition: „Exgirls – Exboys”, in OBIEG (20.04.2009)
official myspace site of the SEXY ARMPIT, girls from Warswa who played during the vernisage. you can listen to them also here & see the other sides of their creativity in here.

izabela chamczyk {malatura czasem}

the exhibition in CK AGORA, till 20.04.2010!
you’re invited!


alice in wonderland by katarzyna widmańska

kontynuując wątek Alicji w Krainie Czarów, również w związku z traumą doznaną po obejrzeniu kolejnego, siódmego już odcinka „Skins” (sezon 4.), w którym jakiś psychiatra-frustrat dosłownie wygrzmoca mojego ukochanego, przeuroczego Freddiego granego przez Luke’a Pasqualino, drewnianą pałą, zaprezentuję zdjęcia Katarzyny Widmańskiej.

„szarak bez piątej klepki”

odkryłam ją dosyć niedawno, a artystka to warta uwagi, bo kreuje fotografie przesycone przepychem, ciężkie, ociekające dobrobytem, a jednocześnie trochę krzywe, jakby spod znaku Joela Petera Witkina. jednym słowem, urzeka mnie kreacja, która gości w jej fotografiach. a jest to kreacja bardzo specyficzna i niespotykana na promowanych przez galerie sztuki nowoczesnej w Polsce fotografii magazynowo-popowej, być może minimalistycznej, być może ciekawej nawet, ale jakiejś plastikowej jednak i, co gorsza, utrzymanej w tym samym, à la lata 80., stylu, który już mi się przejadł. od kiedy zobaczyłam pierwsze kampanie Reeboka i Nike (a było to jakieś 3 lata temu chyba) promujące wielki powrót do tej stylistyki, jakoś już przestało mnie to bawić (może jestem zblazowana?!). no i przypomniało mi się wydarzenie bez precedensu, mianowicie pokaz „mody” tworzonej przez niejaką Agę Magerlę. pierwszy raz stałam się ofiarą napaści jej szaleństrwa na imprezie w Ośrodku, następnie, w Noc Kobiet, w Kalamburze. stwierdziłam, że tego za wiele, dziewczyna chyba upadła kiedyś na głowę, jak wiele modelek podczas paradowania szybkim krokiem łani na tzw. wybiegu, i w wyniku poważnych obrażeń uznała, że połączenie rokoko i hi-tech industrialowej stylizacji może być fajne w połączeniu z Siedmioma Grzechami Głównymi oraz chorobami wenerycznymi. nie wiecie o co chodzi? uwierzcie - ja też nie…

„alicja i kot”

„alicja i mysz”


Widmańska sięga do inspiracji wiekiem XVIII i czerpie z niego gęsto, ale w spoób umiarkowany dostosowuje te inspiracje do rzeczywistości, przez co jej zdjęcia emanują bajkowością, ale też czymś w rodzaju zamierzonej tajemnicy, nidopowiedzenia, unikając dzięki temu kiczu, który u Magerle (Magerli?) jest na porządku dziennym (gnuśny ten kicz u niej jest zresztą). delokatna perwera widoczna jest u Widmańskiej jedynie w drobnych grymasach modelek, w delikatnych niuansach światła, w stylizacji postaci, czasami nawet queerowych, fantastycznych, ale przy tym zwyczajnie sympatycznych.

księżna i prosiak”

„król i królowa”

Katarzyna Widmańska - absolwentka Instytutu Sztuki AP w Krakowie, gdzie uzyskała dyplom z rysunku w pracowni  prof. Piotra Jargusza. jej największą pasją stała się fotografia, którą zainteresowała się pod koniec studiów, a której poświęciła się bez reszty, wkładając w nią całą duszę oraz plastyczne umiejętności. chciałabym jej zrobic kiedyś wystawę :)

lady gaga jaga, alicja i papka popkultury po czasie długim znikania

Alexander McQueen zdążył popełnić samobójstwo, James Cameron wreszcie skończył „Avatara” i dostał nawet Oskara, Lady GaGa Jaga nagrała kolejną piosenkę z klipem, który jest po prostu fuckin’ awesome (!), Anja Rubik pojawiła się w kilku ciekawych sesjach (m.in.  Last Magazine, Vogue, Vogue Nippon, W).

poza tym, w Polsce jak zwykle na portalach plotkarskich króluje Doda i Edzia, w świecie artystycznym to samo zblazowanie, chociaż muszę przyznać, że ostatnia wystawa monograficzna Zbigniewa Libery była wielkim sukcesem, a otwarcie we Wrocławiu nowej Galerii „U” wernisażem wystawy „Anarchia w Kosmosie” okazało się wydarzeniem przez duże skłoterskie WU. tymczasem ja zaniedbałam FRULĘ i niczego nie zrobiłam oprócz zmiany awatara na fejsbuku, odkąd zaczęłam w lutym regularną pracę. ktoś by mnie nazwał nudziarą, inny konformistką, ale to, co robię jest naprawdę fajne i może dlatego właśnie nie mam już zbyt wiele czasu na myślenie o niepotrzebnych rzeczach. ale, jak wszyscy dobrze wiemy, to, co niepotrzebne, jest najbardziej pożądane. dlatego właśnie, siedząc teraz w piwnicy bez okien (chyba całe moje życie zostało pomyślane jako bezokienne, wilgotne i ciemne), pochwalę się, że mój artykuł o świetnej młodej artystce, KAMIE SOKOLNICKIEJ, ukazał się w lutowym numerze szanownego miesięcznika Arteon, a poza tym przygotowuję kolejne wystawy. 26 marca zapraszam na wystawę „malatura czasem”, czyli malarstwo Izy Chamczyk w wydaniu makro.

zanim jeszcze „Alicja w Krainie Czarów” Tima Burtona opanowała polskie kina, byłam opanowana przez szaleństwo przedstawieniowe Alciji. znalazłam m.in. książkę, która mama czytała mi do snu, a która zawsze wzbudzała we mnie jakiś niewytłumaczalny niepokój. wszystko przez ilustracje autorstwa słowackiej rysowniczki i graficzki, Kallay Dusan. oniryczny, trochę perwersyjny charakter jej prac, przesycony baśniowością, która cechowała bajki Braci Grimm jeszcze sprzed czasów Walta Disneya jest fascynującym dowodem na to, że dzieciństwo wcale nie musi być słodkie i cukierkowe, że jest czasem dziwacznym, w którym wyobraźnia zastępuje często realność. zresztą, Willy Wonka z książki Roalda Dahla, również jest postacią z pogranicza jawy i snu. Tim Burton zaadaptował tę powieść, przebijając pod względem estetyki wcześniejszą wersję Mela Stuarta, stąd może duże oczekiwania co do najnowszej Alicji w wersji 3D. chociaż tak wyczekiwałam tego filmu, w ostatniej chwili się rozmyśliłam i nie poszłam. głównie dlatego, że zdążyłam usłyszeć kilka niesprzyjających opinii i przypomniała mi się cudowna wersja z 1951 r., disnejowska, bo disnejowska, ale z takimi ładnymi polskimi piosenkami i polskim staromodnym „ł” w dubbingu, z fioletowym Kotem z Cheshire i słodkim głosikiem Alicji (w tej roli wystąpiła Barbara Rylska).

ostatnio przeczytałam w nowo zakupionej pozycji książkowej z różową okładką, „Znikanie. Instrukcja obsługi” (wydawnictwo Fundacji Bęc Zmiana): „Kot z Cheshire był niewątpliwie nietypowym osobnikiem, tym bardziej, że miał w zwyczaju znikać(…) Na zębach kończyło się znikanie i od nich zaczynało się pojawianie. Wyszczerzone zęby to atrybut Kota z Cheshire, jego znak rozpoznawczy, równie ważny jak tendencja do znikania. Szczerzące się zęby to coś między uśmiechem a grymasem, znak szyderstwa, a zarazem pełnej sympatii pobłażliwości względem obserwowanego obiektu. Ale gdzie znajdował się Kot po zniknięciu? Czy pojawiał się po prostu w innym miejscu, na przykład w pustym pokoju, czy też był zawieszony w jakiejś niewidzialnej przestrzeni? I wreszcie, dlaczego znikał a nie odchodził? Na to ostatnie pytanie odpowiedzieć najłatwiej – kot, który znika, jest kotem tajemniczym, tajemnym, kotem do potęgi, kotem nieprzynależącym. Kotem kotów” (s. 68-69). ten jakże rumieniący się od barokowej pychoty tekst obfituje w inne smaczki, pod hasłem „KOT” przeczytamy jeszcze o Behemocie z „Mistrza i Małgorzaty” oraz innych kotach z wierzeń ludowych oraz podań. tekst jest autorstwa Pauliny Sieniuć, a ja polecam całą książkę.

a oto i ilustracje Kalay Dusan, do „Alicji…” i nie tylko:

znalazłam również prace o zupełnie innym charakterze, nieco minimalistyczne, trochę pastelowo-pistacjowe, jednak nie mniej warte wspomnienia.  chodzi o rysunki Belgijki,  Anne Herbauts, cechujące się oszczędną kreską i schematycznym potraktowaniem postaci, które jednak nie tracą nic ze swojego indywidualizmu.

śliczne! tak żałuję, że będąc dzieckiem nie miałam dostępu do tak wielkiej ilości tego typu ładnych ilustracji. pozostaje tylko wielki come back do dzieciństwa i zanurzenie się w świecie kolorowych, szalonych form. tylko w takich rysunkach widać, że to abstrakcja a nie domniemany „realizm” jest żywiołem ludzkiej ręki i oka. ostatnio widziałam takie ładne książki w FALANSTERZE, warto tam czasami zasiąść i przy koktajlu „kiwi + banan” nakarmić swoje zmysły.

i na koniec jeszcze cytat z Murakamiego znaleziony gdzieś w wirtualnych śmieciach osobistych:
“- To zrozumiałe, Są różni ludzie i są… różne koty,
 - Ma pan rację. Nakata też tak uważa. Są na świecie różni ludzie i różne Koty.” (Haruki Murakami „Kafka nad morzem”).

{protect me from what I want}

Jenny Holzer.
Times Square, New York, 1985–86

rozhisteryzowana wariatka o skłonnościach samobójczych

głupi kretyn i chuj złamany, poziom empatii = 0

 Page 2 of 12 « 1  2  3  4  5 » ...  Last »